„Nasz człowiek w Nowej Zelandii czyli wywiad z Piotrem ‘Fox’ Wysockim o filmie, grafice i sposobie na ciekawą pracę przy największych superprodukcjach.”
Witam Panie Piotrze. Na samym początku chciałbym Panu podziękować za przyjęcie zaproszenia.
Cała przyjemność po mojej stronie.
Moje pierwsze kroki stawiałem na Atari
programując w Basicu. Nic szczególnego z tego nie wychodziło bo miałem około 10 lat. Potem była szkoła fototechniczna i przez 8 lat zawód fotografa/fotoreportera. W tym czasie używałem Photoshopa do retuszowania zdjęć. Z czasem jak praca zaczęła robić się nudna i powtarzalna - dzień w dzień to samo i ci sami ludzie.
Oglądając jakiś film z efektami specjalnymi wpadłem na pomysł robienia efektów specjalnych do filmów nie mając o tym bladego pojęcia :). To było około 15 lat temu. Nie miałem Internetu, ani pojęcia że coś takiego jest przydatne. Kupowałem czasopisma i książki o 3d - miałem je wszystkie :).
Po okresie 3 lat samodoskonalenia się zacząłem pisać artykuły o grafice do Computer Arts. Potem napisałem książkę o efektach specjalnych w 3D Studio Max („3D Studio MAX. Matrix - jak to zrobić?”, Helion 2001 - przyp. red.). Następnie był trudny okres pracy jako freelancer na polskim rynku, trwało to około 3 lat. Gdy wyjechałem pracować nad pierwszym filmem, to było jak bajka o Kopciuszku. Firma wykupiła mi przelot w pierwszej klasie, kierowcę, opłacony apartament, laptopa, wyżywienie. Myślałem wtedy że złapałem pana boga za nogi. Żeby jednak skrócić tą opowieść to… po latach tułania się po świecie wylądowałem w Nowej Zelandii.
W swoim portfolio podkreśla Pan wkład żony w niektórych pracach. Czy udaje się Wam razem brać udział w komercyjnych projektach?
Tak się złożyło ze nigdy nie mogłem przekonać żony do zainteresowania się 3d. Jednak kiedy przyjechała do mnie podczas mojej pracy nad filmem we Włoszech, to po 2 tygodniach siedzenia w domu nie wytrzymała. Poprosiłem szefa o zgodę na jej przyjście i popracowanie za darmo przy UV’s. To miał być lek na nudę (aczkolwiek miałem też nadzieję że podstępem przekonam ją do 3d). Szef nie mógł się zgodzić, aby pracowała za darmo i zaproponował jej stawkę ok. 300 EUR za 2 tygodnie pracy.
Po roku była jednym z najlepszych modelerek w firmie
- mój plan się powiódł! Od tamtego czasu przeważnie pracuje ze mną w tych samych firmach. Nie dlatego, że Ja ją tam wprowadzam tylko dlatego, że jest naprawdę dobra.
Co sprawia Panu największe trudności podczas „rzeźbienia” cyfrowymi narzędziami: modelowanie, teksturowanie…?
Zmuszenie się do pracy, a potem, żeby to skończyć na jako takim poziomie
Stara się Pan abstrahować od rzeczywistości w swoich pracach?
W prywatnych projektach staram się zostać przy realizmie, możne trochę stylizowanym ale realizmie. Staram się nie traktować życia zbyt poważnie, i tak jest za poważne. Pielęgnuje w sobie dziecko, dbam o nie i kupuję zabawki
(zabawki dla dużych dzieci :))
Jak to się stało, że znalazł się Pan w Weta Workshop?
Niezupełnie w Weta Workshop :). Pracuje w Weta Digital. To ta Weta, która zajmuje się efektami specjalnymi, Workshop zajmuje się światem materialnym.
Jak się tam znalazłem? Po obejrzeniu władcy pierścieni powiedziałem sobie że muszę tam pracować. Od tamtego czasu jeździłem od projektu do projektu, od kraju do kraju. Próbując się nauczyć jak najwięcej, żeby wiedzieć na tyle dużo aby dostać tam pracę. Wysłałem demo reela. Brak odpowiedzi. Po roku wysłałem następnego następnego. Po 2 latach kolejnego. I nic, cisza. Międzyczasie pracowałem w małej firmie robiącej cartoony w Nowej Zelandii (zawsze tam chciałem mieszkać). Kiedy już się poddałem znajomi nakłonili mnie do wypełnienia kwestionariusza online. Wypełniłem, tak naprawdę z humorem. W kwestionariuszu znalazło się pytanie dotyczące umiejętności. Napisałem, że między innymi umiem spawać, naprawiać samochody, budować komputery, itd. Najbardziej szokującej było to, że na drugi dzień dostałem odpowiedzieć, że mnie tam jednak chcą
I tak się zaczęło.
Czy praca przy Avatarze to Pański pierwszy udział w tak dużym projekcie?
Ha! Przed Avatarem nie było żadnego większego filmu w całej historii kina :). Także tak, jest to mój największy projekt
Czy film to działka, w której zawsze chciał być Pan obecny?
Od kiedy skończyłem lat 19
Jest wiele przykładów iluzji cyfrowej, która zmyla oglądającego. Jednak jeśli ma przyjść do wygenerowania cyfrowej postaci w zbliżeniach - głównie w filmie - widz odczuwa sztuczność, swoistą plastelinę. Jakie są bariery CG przed wygenerowaniem pełnej 100% wiarygodnej postaci?
Temat stary jak pierwsza animacja postaci człekokształtnej :). Jedyne co mi przychodzi do głowy to jest kompromis pomiędzy pieniędzmi, czasem, i artystami. Osobiście uważam ze jest to całkowicie możliwe, i było to osiągnięte w paru filmach. Nie w całości ale w paru ujęciach osoba 3d wyglądała i zachowywała się jak prawdziwa. Jeżeli można to uzyskać w jednym ujęciu to można i w całym filmie. Ale pojawia się tu problem czasu i pieniędzy. W pewnym momencie trzeba powiedzieć wystarczy.
Zapewne chodzi m.in. o „Bejamina Buttona” Davida Finchera. Czy też ma Pan na myśli jeszcze inne przykłady?
Zaiste, było tam parę ujęć w których wyglądał zupełnie jak prawdziwy aktor. W innych już nie za bardzo:). Najbardziej podobało mi się, jak Benjamin miał około 25 lat, w ogóle nie było widać że jest wspomagany komputerem. Również Davy Jones z „Piraci z karaibów”. Nie była to dokładna rekonstrukcja twarzy, dodali to i owo, ale wyglądała zupełnie przekonująco. No i „Lemony Snicket” - dziecko bawiące się nożem i wgryzione w stół to 100% CG. Filmów jest więcej i jestem pewien ze każdy widział sporo aktorów CG i nawet się nie zorientował że są wygenerowani w 3d. Na tym polega dobry efekt.
Obecnie czym większy przełom w technice obrazowania, tym większa odległość filmu od artyzmu. Kiedyś dało się to doskonale połączyć - „Nietolerancja” (1916) Griffitha wskazała przecież drogę. Jak Pan myśli, jakie są tego przyczyny?
Założenie wydaje się być błędne. To nie technologia temu przeszkadza tylko konsumenci.
Liczba ludzi oglądająca „ciężkie” filmy, czyli prawdziwą sztukę, jest niewielka w porównaniu do liczby ludzi którzy po prostu chcą się zrelaksować, zapomnieć o świecie i dobrze się bawić oglądając fajny, lekki film. A nie wrócić do domu i męczyć się dalej oglądając jakiś trudny film. Jak ze statystyki wychodzi że najwięcej biletów sprzedaje się na filmy z efektami, to takie filmy powstają. Nie jestem fanem efektów, to znaczy bylem z 10 lat temu, teraz jest to już nudne. Wolałbym coś z mniejszym naciskiem na efekty.
Gzie wg Pana „Avatar” przesunął poprzeczkę…? Nie jest tak, że mamy po prostu do czynienia z bardziej szczegółową animacją?
Wydaje mi się ze „Avatar” poprzesuwał wszystkie poprzeczki :). A czy w animacji nie chodzi o to żeby umieścić taką ilość szczegółów żeby widz nie mógł ich wszystkich przeanalizować, przez co odbiera obraz jako prawdziwy? Trochę tu skróciłem myśl. Mam tutaj na myśli, że im dokładniej odtworzy się szczegóły, tym bliżej jesteśmy rzeczywistości. Diabeł tkwi w szczegółach.
Czego Panu życzyć?
Zazwyczaj proszę wszystkich na różnych świętach i urodzinach żeby mi tylko nic nie życzyli. bo zapesza :). Działa :).
Dziękuje za poświęcenie nam swojego czasu. Wszystkiego dobrego i powodzenia!
Było mi bardzo milo.
Fox
Notatka o artyście:
Piotr ‘Fox’ Wysocki, lat 35, grafik komputerowy, specjalizuje się w tworzeniu grafiki 3d. Obecnie mieszka w Nowej Zelandii, związany z Weta Digital. Pracował między innymi nad Mount & Blade i Avatarem.
Zobacz także Portfolio Piotra Wysockiego




slabo
Trzeba było się zapytać za co Pan Piotr jest odpowiedzialny w Avatarze? Tzn. czy jest coś co było tylko jego dziełem. Może maczał palce w postaciach albo zwierzętach. Rozumiem, że nad jedną rzeczą pracowało wielu artystów ale… Jak będę oglądał Avatar’a po raz trzeci pomyślę: o to ten zwierzak co go Polak zrobił ![]()
Pozdro
ps. zazdroszczę Panu. Też się tym interesuję ale moje życie chyba potoczyło się w innym kierunku. Photoshopa już w miarę znam (jestem samoukiem). Kto wie, może za 8 lat zacznę kupować pisma o 3d.
Zgadzam się z przedmówcą.
Jeśli bohater wywiadu pracował przy Avatarze, mogło paść pytanie o to przy czym konkretnie.
Myślę, że to nie było by żadne faux pas a czytelników to bardzo interesuje!
The blog owner requires users to be logged in to be able to vote for this post.
Alternatively, if you do not have an account yet you can create one here.
Powered by Vote It Up